poker

strona 1620
strona 1630
strona 1640
strona 1650
strona 1660
strona 1670
strona 1680
strona 1690
strona 1700


poker

czytasz strone nr 109


..
– Hm! – rzekł pan Wołodyjowski – przecie nie po Kmicicu płacze?
– Kto to wie! – rzekła Marysia.
– To tym gorzej dla niej, bo on już nie wróci; pan hetman odesłał czę¶ć laudańskich do domu, to
i siły teraz s±. Bez s±du by¶my poker texas holdem go zaraz rozsiekali. Musi on o tym wiedzieć, że laudańscy wrócili, i
ani nosa nie pokaże.
– Maj± podobno nasi znowu ruszyć – rzekła Terka – bo jeno na krótko dostali do domu pozwolenie.
– E! – rzecze pan Wołodyjowski – hetman poker texas hold em rozpu¶cił ich, bo pieniędzy w skarbie nie masz. Desperacja
prawdziwa! Gdy ludzie najpotrzebniejsi, to trzeba ich odsyłać... Ale już dobranoc waćpannom,
czas spać. A niech się tam której pan Kmicic z mieczem ognistym nie przy¶ni...
poker online To rzekłszy pan Wołodyjowski wstał z ławy i zabierał się do odej¶cia, ale zaledwie uczynił krok
ku alkierzowi, kiedy nagle uczynił się hałas w sieni i głos jaki¶ pocz±ł krzyczeć za drzwiami przeraĽliwie:
– Hej tam! na miłosierdzie party poker boskie! otwórzcie prędzej, prędzej!...
Dziewczęta przeraziły się okropnie; pan Wołodyjowski skoczył po szablę do alkierza, ale nie
zdołał jeszcze z ni± wrócić, gdy Terka odsunęła i do izby wpadł nieznany człek, który rzucił się do
poker texas hold em nóg rycerza.
– Ratunku, ja¶nie pułkowniku!... panna porwana!...
– Jaka panna?
– W Wodoktach...
– Kmicic! – wykrzykn±ł pan Wołodyjowski.
– Kmicic! – zawołały dziewczęta.
– Kmicic! – powtórzył posłaniec.
– Kto¶ ty jest? – pytał pan Wołodyjowski.
– Włódarz z Wodoktów.
– My jego znamy! – rzekła Terka – on driakiew dla waszej mo¶ci woził.

strona 108 poprzednia strona
strona 110 kolejna strona

poker