poker

strona 1031
strona 1041
strona 1051
strona 1061
strona 1071
strona 1081
strona 1091
strona 1101
strona 1111


poker

czytasz strone nr 121


.. Prawda
jest, żem szlachtę w Wołrnontowiczach wysiekł, ale niechże Bóg sądzi, kto tu pierwej został
skrzywdzony. Swawolnicy byli moi oficyjerowie czy nie swawolnicy, mniejsza z tym, dość że tu
nikomu zła nie uczynili, a wybito poker ich do nogi jako psów wściekłych za to, że z dziewczętami w
karczmie chcieli potańczyć. Niechże będzie krew za Krew! Potem mi i żołnierzy wysieczono. Na
rany boskie zaprzysięgnę, żem tu bez złych chęci w te ,trony przyjechał, a jakże texas holdem mnie tu przyjęto?...
Ale niech będzie krzywda za krzywdę. Jeszcze swego dolożę, szkody nagrodzę... po sąsiedzku.
Lepiej wolę tak jak inaczej...
– A jacyż to ludzie z waćpanem teraz przyszli? Skądże wziąłeś tych pomocników? – pytał poker online pan
Wo łodyjowski.
– Skąd wziąłem, to wziąłem. Nie przeciw ojczyźnie ich zaciągnąłem, ale by prywaty swojej dochodzić.
– Takiś to?... Więc dla prywaty z nieprzyjacielem się połączyłeś? A czymże mu za onę usługę
zapłacisz, jeśli poker nie zdradą?... Nie, bratku, nie przeszkadzałbym ja ci układać się z tą szlachtą, ale
wezwać nieprzyjaciela w pomoc – inna rzecz. Nie wykręcisz się sianem. Stawaj no teraz, stawaj,
bo wiem, że cię tchórz oblatuje, choć się za orszańskiego poker mistrza podajesz.
– Chciałeś! – rzekł Kmicic stając w pozycji.
Ale pan Wołodyjowski nie spieszył się i nie wydobywając jeszcze szabli, obejrzał się naokoło
po niebie. Świtało już. Na wschodzie pierwsza złota i błęhitna wstążka rozciągnęła się świetlistym
pasmem, na podwórzu jednak dość było jeszcze ciemno, zwłaszcza zaś przed domem mrok panował
zupełny.

strona 120 poprzednia strona
strona 122 kolejna strona

poker