pokerczytasz strone nr 121
.. Prawda
jest, żem szlachtę w Wołrnontowiczach wysiekł, ale niechże Bóg sądzi, kto tu pierwej został
skrzywdzony. Swawolnicy byli moi oficyjerowie czy nie swawolnicy, mniejsza z tym, dość że tu
nikomu zła nie uczynili, a wybito poker ich do nogi jako psów wściekłych za to, że z dziewczętami w
karczmie chcieli potańczyć. Niechże będzie krew za Krew! Potem mi i żołnierzy wysieczono. Na
rany boskie zaprzysięgnę, żem tu bez złych chęci w te ,trony przyjechał, a jakże texas holdem mnie tu przyjęto?...
Ale niech będzie krzywda za krzywdę. Jeszcze swego dolożę, szkody nagrodzę... po sąsiedzku.
Lepiej wolę tak jak inaczej...
A jacyż to ludzie z waćpanem teraz przyszli? Skądże wziąłeś tych pomocników? pytał poker online pan
Wo łodyjowski.
Skąd wziąłem, to wziąłem. Nie przeciw ojczyźnie ich zaciągnąłem, ale by prywaty swojej dochodzić.
Takiś to?... Więc dla prywaty z nieprzyjacielem się połączyłeś? A czymże mu za onę usługę
zapłacisz, jeśli poker nie zdradą?... Nie, bratku, nie przeszkadzałbym ja ci układać się z tą szlachtą, ale
wezwać nieprzyjaciela w pomoc inna rzecz. Nie wykręcisz się sianem. Stawaj no teraz, stawaj,
bo wiem, że cię tchórz oblatuje, choć się za orszańskiego poker mistrza podajesz.
Chciałeś! rzekł Kmicic stając w pozycji.
Ale pan Wołodyjowski nie spieszył się i nie wydobywając jeszcze szabli, obejrzał się naokoło
po niebie. Świtało już. Na wschodzie pierwsza złota i błęhitna wstążka rozciągnęła się świetlistym
pasmem, na podwórzu jednak dość było jeszcze ciemno, zwłaszcza zaś przed domem mrok panował
zupełny.
strona 120 poprzednia strona strona 122 kolejna strona poker |