pokerczytasz strone nr 123
Tamten
rozgrzewał się, ten był chłodny jak mistrz probujący ucznia i coraz spokojniejszy; wreszcie, ku
wielkiemu zdumieniu szlachty, przemówił:
Pogawędzimy rzekł nie będzie nam się czas dłużył... Aha! to to orszańska metoda?.., poker texas holdem widać,
tam sami musicie groch młócić, bo waćpan machasz jak cepem... Okrutnie się zmachasz. Zaliś
to naprawdę w Orszańskiem najlepszy?... Ten cios jeno u pachołków trybunalskich w modzie...
Ten kurlandzki... dobrze się nim od psów party poker odpędzać. Uważaj waćpan na koniec szabli... Nie wyginaj
tak dłoni, bo patrz, co się stanie... Podnieś!...
Ostatnie słowo wymówił pan Wołodyjowski dobitnie, jednocześnie zatoczył półkole, dłoń i szablę
pociągnął ku sobie i nim patrzący texas holdem zrozumieli, co znaczy: podnieś! już szabla Kmicica, jak
wywleczona igła. z nitki, furknęła nad głową pana Wołodyjowskiego i upadła mu za plecami; on
zaś rzekł:
To się nazywa: wyłuskiwać szablę.
Kmicic stał blady, z obłąkanymi texas holdem oczyma, chwiejący się, zdumiony nie mniej od szlachty laudańskiej;
mały pułkownik zaś usunął się w bok i ukazawszy na leżącą na ziemi szerpentynę powtórzył
po raz drugi: Podnieś!
Przez chwilę zdawało się, że Kimicic rzuci się poker texas holdem na niego z gołymi rękoma... Już, już byk gotów
do skoku, już pan Wołodyjowski, przysunąwszy rękojeść do piersi, nadstawił ostrze, ale pan Kmicic
rzucił się na szablę i wpadł z nią znów na straszliwego przeciwnika.
Szmery głośne poczęły się zrywać w kole patrzących i koło ścieśniało się coraz bardziej, a za
nim uformowało się drugie, trzecie.
strona 122 poprzednia strona strona 124 kolejna strona poker |