poker

strona 62
strona 72
strona 82
strona 92
strona 102
strona 112
strona 122
strona 132
strona 142


poker

czytasz strone nr 129



Książka którą czytasz poniżej jest zamieszczona przez serwis Bambapoker.pl. Życzymy miłej lektury.
– Niech żyje nasza panna! Niech żyje nasz pułkownik! – wołały potężne głosy.
W godzinę później wracał pan Wołodyjowski na czele laudańskich ku zaściankom. Słońce już
weszło, ranek na świecie był radosny, prawdziwie wiosenny. laudańscy cłapali kupą bezładną poker po
gościńcu, gwa– żąc o wypadkach ubiegłej nocy i sławiąc pod niebiosa pana Wołodyjowskiego, a
on jechał zamyślony milczący. Z myśli nie schodziły mu te oczy patrzą
ce• spoza rozpuszczonych włosów, ta postać wysmukła wspaniała, choć zgięta smutkiem i bólem.
poker – Dziw, jak cudna! – mruczał sam do siebie -asina księżniczka... Hm! ocaliłem jej cnotę, a pewnie
i życie, bo choćby prochy nie wysadziły skarbczyka, byłaby z samego strachu umarła... Powinna
być wdzięczna... Ale kto tam białogłowę wyrozumie... Patrzyła na mnie poker jak na pacholika, nie
wiem, czy z dumy jakowejś, czy z konfuzji...

KONIEC ROZDZIAŁU



ROZDZIAŁ VIII
Te myśli spać mu nie dały następnej nocy. Przez kilka dni ciągle jeszcze rozmyślał o pannie
Aleksandrze i reguły pokera poznał, że mu głęboko w serce zapadła. przecie to szlachta laudańska chciała go z
nią żenić! Ona wprawdzie zrekuzowała go bez namysłu, ale wtedy ani go znała, ani widziała. Teraz
zupełnie co innego. On ją wyrwał po kawalersku z rąk gwałtownika, narażając się poker texas holdem na kule i szable;
po prostu zdobył ją jak fortecę... Czyjaż ona, jeśli nie jego? Możeli mu czegokolwiek odmówić,
choćby i ręki? Nuż by popróbował? Nuż by z wdzięczności narodził się w niej afekt, jak się to często
na świecie zdarza, że ocalona panna zaraz rękę i serce zbawcy oddaje! Gdyby zresztą nawet nie
czuła dla niego zrazu afektu, to tym bardziej należy mu się o to postarać.

strona 128 poprzednia strona
strona 130 kolejna strona

poker