pokerczytasz strone nr 129
Książka którą czytasz poniżej jest zamieszczona przez serwis Bambapoker.pl. Życzymy miłej lektury.
Niech żyje nasza panna! Niech żyje nasz pułkownik! wołały potężne głosy.
W godzinę później wracał pan Wołodyjowski na czele laudańskich ku zaściankom. Słońce już
weszło, ranek na świecie był radosny, prawdziwie wiosenny. laudańscy cłapali kupą bezładną poker po
gościńcu, gwa żąc o wypadkach ubiegłej nocy i sławiąc pod niebiosa pana Wołodyjowskiego, a
on jechał zamyślony milczący. Z myśli nie schodziły mu te oczy patrzą
ce spoza rozpuszczonych włosów, ta postać wysmukła wspaniała, choć zgięta smutkiem i bólem.
poker Dziw, jak cudna! mruczał sam do siebie -asina księżniczka... Hm! ocaliłem jej cnotę, a pewnie
i życie, bo choćby prochy nie wysadziły skarbczyka, byłaby z samego strachu umarła... Powinna
być wdzięczna... Ale kto tam białogłowę wyrozumie... Patrzyła na mnie poker jak na pacholika, nie
wiem, czy z dumy jakowejś, czy z konfuzji...
KONIEC ROZDZIAŁU
ROZDZIAŁ VIII
Te myśli spać mu nie dały następnej nocy. Przez kilka dni ciągle jeszcze rozmyślał o pannie
Aleksandrze i reguły pokera poznał, że mu głęboko w serce zapadła. przecie to szlachta laudańska chciała go z
nią żenić! Ona wprawdzie zrekuzowała go bez namysłu, ale wtedy ani go znała, ani widziała. Teraz
zupełnie co innego. On ją wyrwał po kawalersku z rąk gwałtownika, narażając się poker texas holdem na kule i szable;
po prostu zdobył ją jak fortecę... Czyjaż ona, jeśli nie jego? Możeli mu czegokolwiek odmówić,
choćby i ręki? Nuż by popróbował? Nuż by z wdzięczności narodził się w niej afekt, jak się to często
na świecie zdarza, że ocalona panna zaraz rękę i serce zbawcy oddaje! Gdyby zresztą nawet nie
czuła dla niego zrazu afektu, to tym bardziej należy mu się o to postarać.
strona 128 poprzednia strona strona 130 kolejna strona
poker |