poker

strona 176
strona 186
strona 196
strona 206
strona 216
strona 226
strona 236
strona 246
strona 256


poker

czytasz strone nr 1386



Książka którą czytasz poniżej jest zamieszczona przez serwis Bambapoker.pl. Życzymy miłej lektury.
Zrozumiał i Wittenberg, co się dzieje. Twarz mu pobladła jak płótno, pot obfity a zimny
zrosił mu w jednej chwili czoło i - o dziwo! - ów feldmarszałek, który przedtem światu
całemu gotów był przegrażać, ów pogromca tylu armii, gambling affiliates zdobywca tylu miast, ów stary
żołnierz, zląkł się teraz tak okropnie wyjącej tłuszczy, iż przytomność opuściła go zupełnie.
I począł dygotać całym ciałem, i ręce opuścił, i jęczał, i ślina poczęła mu ciec z ust
na złoty łańcuch, poker a buława marszałkowska z ręki wypadła. Tymczasem straszliwa ciżba
była coraz bliżej i bliżej; już, już okropne postacie otaczały nieszczęsnych jenerałów
naokół, chwila jeszcze, a rozniosą tak wszystkich na szablach, że jednego poker szczątka nie
zostanie.
Inni jenerałowie powydobywali szpady chcąc umrzeć z bronią w ręku, jak na rycerzy
przystało, lecz stary ciemięzca zesłabł zupełnie i przymrużył oczy.
Wtem pan Wołodyjowski skoczył sztabowi na ratunek. poker Chorągiew, idąc w skok klinem,
roztrąciła tak tłuszczę, jak okręt płynący wszystkimi żaglami roztrąca spiętrzone fale
morza. Krzyk traktowanej hołoty pomieszał sie z krzykiem laudańskich, lecz jeźdźcy
pierwej dopadli sztabu party poker i otoczyli go w mgnieniu oka murem koni, murem piersi własnych i
szabel.
- Do króla! - krzyknął mały rycerz.
I ruszyli. Tłum otoczył ich ze wszystkich stron, biegł z boków, z tyłu, wywijał szablami
i drągami, wył coraz straszniej, lecz oni parli naprzód, tnąc szablami od czasu do czasu na
boki, jak tnie potężny odyniec otoczony przez stado wilków.

strona 1385 poprzednia strona
strona 1387 kolejna strona

poker