pokerczytasz strone nr 1709
Książka którą czytasz poniżej jest zamieszczona przez serwis Bambapoker.pl. Życzymy miłej lektury.
Bądź zdrowa!
Bądź zdrów...
Kmicic postąpił ku drzwiom, nagle zwrócił się i poskoczywszy ku niej, chwycił ją za obie ręce:
Na rany Chrystusa! Czy ty chcesz, żebym trupem w drodze z konia spadł?
Wówczas Oleńka wybuchnęła poker texas hold em płaczem; on objął ją i trzymał w ramionach całą dygocącą, powtarzając
przez zaciśnięte zęby:
Bijże mnie, kto w Boga wierzy! Bij, nie żałuj!
Na koniec wybuchnął:
Nie płacz, Oleńka! Dla Boga, nie płacz! Com ci winien? Uczynię poker wszystko, co chcesz. Tamtych
wyprawię... w Upicie załagodzę... będę żył inaczej... bo cię miłuję... Dla Boga! serce mi się
rozpuknie... uczynię wszystko, jeno nie płacz... i miłuj mnie jeszcze...
Tak on ją uspokajał i pieścił; ona poker online zaś wypłakawszy się rzekła:
Jedź już waćpan. Bóg zgodę między nami uczyni. Ja nie mam urazy, jeno ból w sercu...
Księżyc wytoczył się już wysoko nad białe pola, gdy pan Andrzej ruszył z powrotem do Lubicza,
a za nim pocłapali poker online żołnierze rozciągnąwszy się wężem po szerokim gościńcu. Jechali nie przez
Wołmontowicze, ale krótszą drogą, bo mróz popętał bagna i można było po nich przejeżdżać bezpiecznie.
Wachmistrz Soroka przybliżył się do pana Andrzeja.
poker texas hold em Panie rotmistrzu spytał a gdzie nam stanąć w Lubiczu?
Ruszaj precz! odpowiedział Kmicic.
I jechał na przedzie nic do nikogo nie mówiąc. W sercu nurtował mu żal, chwilami gniew, ale
przede wszystkim złość na samego siebie. Pierwsza to była noc w jego życiu, w której czynił rachunek
sumienia, i rachunek ten ciężył mu gorzej od najcięższego pancerza.
strona 1708 poprzednia strona strona 1710 kolejna strona
poker |