poker

strona 1468
strona 1478
strona 1488
strona 1498
strona 1508
strona 1518
strona 1528
strona 1538
strona 1548


poker

czytasz strone nr 1709



Książka którą czytasz poniżej jest zamieszczona przez serwis Bambapoker.pl. Życzymy miłej lektury.
– Bądź zdrowa!
– Bądź zdrów...
Kmicic postąpił ku drzwiom, nagle zwrócił się i poskoczywszy ku niej, chwycił ją za obie ręce:
– Na rany Chrystusa! Czy ty chcesz, żebym trupem w drodze z konia spadł?
Wówczas Oleńka wybuchnęła poker texas hold em płaczem; on objął ją i trzymał w ramionach całą dygocącą, powtarzając
przez zaciśnięte zęby:
– Bijże mnie, kto w Boga wierzy! Bij, nie żałuj!
Na koniec wybuchnął:
– Nie płacz, Oleńka! Dla Boga, nie płacz! Com ci winien? Uczynię poker wszystko, co chcesz. Tamtych
wyprawię... w Upicie załagodzę... będę żył inaczej... bo cię miłuję... Dla Boga! serce mi się
rozpuknie... uczynię wszystko, jeno nie płacz... i miłuj mnie jeszcze...
Tak on ją uspokajał i pieścił; ona poker online zaś wypłakawszy się rzekła:
– Jedź już waćpan. Bóg zgodę między nami uczyni. Ja nie mam urazy, jeno ból w sercu...
Księżyc wytoczył się już wysoko nad białe pola, gdy pan Andrzej ruszył z powrotem do Lubicza,
a za nim pocłapali poker online żołnierze rozciągnąwszy się wężem po szerokim gościńcu. Jechali nie przez
Wołmontowicze, ale krótszą drogą, bo mróz popętał bagna i można było po nich przejeżdżać bezpiecznie.
Wachmistrz Soroka przybliżył się do pana Andrzeja.
– poker texas hold em Panie rotmistrzu – spytał – a gdzie nam stanąć w Lubiczu?
– Ruszaj precz! – odpowiedział Kmicic.
I jechał na przedzie nic do nikogo nie mówiąc. W sercu nurtował mu żal, chwilami gniew, ale
przede wszystkim złość na samego siebie. Pierwsza to była noc w jego życiu, w której czynił rachunek
sumienia, i rachunek ten ciężył mu gorzej od najcięższego pancerza.

strona 1708 poprzednia strona
strona 1710 kolejna strona

poker