pokerczytasz strone nr 211
Książka którą czytasz poniżej jest zamieszczona przez serwis Bambapoker.pl. Życzymy miłej lektury.
Nad wielkim stawem, z trzcin odległych, przesłoniętych mgłą oddalenia, podnosiły się czasem
stada kaczek, cyranek lub dzikich gęsi i szybowały w błę kitnym przezroczu, podobne do czarnych
krzyżyków; czasem klucz żurawi zaczerniał poker texas hold em wysoko na niebie, grając donośnym krzykiem
zresztą cicho było naokoło i spokojnie, i słoneczno, i wesoło, jak to bywa v w pierwszych dniach
sierpnia, gdy zboża już dojrzały, a słońce sypie jakoby złoto na ziemię.
Oczy starego człowieka poker texas holdem to podnosiły się ku niebu v ścigając stada ptactwa, to znowu ginęły w
oddali, ale coraz senniejsze, w miarę jak miodu w gąsiorku ubywało, i powieki ciężyły mu coraz
bardziej pszczoły śpiewały na różne tony swą piosenkę jakoby umyślnie poker do poobiedniej drzemki.
Tak, tak, dał Pan Bóg piękny czas na żniwa mruknął pan Zagłoba. I siano dobrze zebrane, i
żniwa duchem pójdą... Tak, tak...
Tu przymknął oczy, po czym otworzył je znowu na chwilę, mruknął jeszcze: Zmęczyły poker mnie
dzieciska... i usnął na dobre.
Spał dość długo, ale po pewnym czasie zbudził go ~ . lekki powiew chłodniejszego powietrza
oraz rozmowa i kroki dwóch mężów zbliżających się szybko pod lipę. Jeden z nich był to pan Jan
Skrzetuski, poker słynny zbarażczyk, który od miesiąca wróciwszy od hetmanów z Ukrainy bawił w domu,
lecząc się z febry upartej; drugiego nie znał pan Zagłoba, chociaż wzrostem, postawą i nawet
rysami twarzy wielce był do Jana podobny.
Przedstawiam wam, ojcaszku rzekł Jan stryjecznego mego, pana Stanisława Skrzetuskiego
ze Skrzetuszewa, rotmistrza kaliskiego.
strona 210 poprzednia strona strona 212 kolejna strona
poker |