poker

strona 651
strona 661
strona 671
strona 681
strona 691
strona 701
strona 711
strona 721
strona 731


poker

czytasz strone nr 26


Gdzie nam dworności się uczyć,
choćby największym familiantom? Ale to rozumiemy: wojna – to stawać, sejmik – to gardłować, a
mało języka – to dalejże szablą! Ot, co jest! takiego mnie nieboszczyk podkomorzy poznał i takiego
celeb poker dla waćpanny wybrał!
– Jam zawsze za wolą dziadusia szła chętnie odparła spuszczając oczy panienka.
– A dajże jeszcze rączyny ucałować, moja słodka dziewczyno! Dalibóg, okrutnieś mi do serca
przypadła. Tak mnie sentyment celeb poker rozebrał, że nie wiem, jak do owego Lubicza trafię, któregom jeszcze
nie widział.
– Dam waćpanu przewodnika.
– Ej, obejdzie się. Już ja przywykłem tłuc się po nocach. Mam pachołka z Poniewieża, który
powinien drogę znać. poker texas holdem A tam mnie Kokosiński z kompanami czeka... wielcy to familianci u nas Kokosińscy,
którzy się Pypką pieczętują... Tego niewinnie bezecnym ogłoszono za to, że panu Orpiszewskiemu
dom spalił i dziewkę porwał, a ludzi wyciął... Godny poker texas holdem towarzysz!... Dajże jeszcze rączyny.
Czas, widzę, jechać!
Wtem północ poczęła bić z wolna na wielkim gdańskim zegarze w jadalnej izbie stojącym.
– Dla Boga! czas! czas! – zawołał Kmicic. – Nic tu już nie wskóram! Miłujeszże celeb poker mnie choć na
obwinięcie palca?
– Kiedy indziej odpowiem. Przecie będziesz mnie waćpan odwiedzał?
– Co dzień! chybaby się ziemia pode mną rozpadła. Niech mnie usieką!...
To rzekłszy Kmicic wstał i wyszli oboje do sieni. Sanki czekały już przed gankiem, więc ubrał
się w szubę i żegnać ją począł prosząc, by do komnat wróciła, bo z ganku zimno leci.

strona 25 poprzednia strona
strona 27 kolejna strona

poker