pokerczytasz strone nr 27
Ksi±żka któr± czytasz poniżej jest zamieszczona przez serwis Bambapoker.pl. Życzymy miłej lektury.
– Dobranoc, królowo miła – mówił – ¶pij smaczno, bo ja to chyba oka nie zmrużę o twojej gładko¶ci
rozmy¶laj±c!
– Byle¶ waćpan czego szpetnego nie upatrzył. Ale lepiej dam waćpanu człowieka z kagankiem,
bo to i wilków poker online pod Wołmontowiczami nie brak.
– A cóż to ja koza, żebym się wilków miał bać? Wilk żołnierzowi przyjaciel, bo często się z jego
ręki pożywi. Wzięło się też i bandolecik do sanek. Dobra-noc, najmilsza, dobranoc!
– Z Bogiem!
bamba poker To rzekłszy Oleńka cofnęła się, a pan Kmicic ruszył ku gankowi. Ale po drodze, w szparze
uchylonych
drzwi do czeladnej, dojrzał kilka par oczu dziewcz±t, które spać się nie pokładły, aby go ujrzeć
raz jeszcze. Tym posłał celeb poker pan Jędrzej żołnierskim obyczajem całusa od ust ręk± i wyszedł. Po chwili
zabrzęczał dzwonek i j±ł brzęczeć zrazu gło¶no, potem coraz bardziej mdlej±cym dĽwiękiem, coraz
słabiej, wreszcie ustał.
Cicho się zrobiło w Wodoktach, texas holdem aż ta cisza zdziwiła pannę Aleksandrę; w uszach jej jeszcze
brzmiały słowa pana Andrzeja, słyszała jeszcze jego ¶miech szczery, wesoły, w oczach stała bujna
postać młodzieńca, a teraz, po tej burzy słów, ¶miechu i wesoło¶ci, bambapoker takie dziwne nastało milczenie.
Panienka nadstawiła uszu, czy nie dosłyszy jeszcze choć tego dzwonka od sanek. Ale nie! już on
tam dzwonił gdzie¶ w lasach, pod Wołmontowiczami. Więc mocna tęsknota ogarnęła dziewczynę –
i nigdy nie czuła się tak samotn± na ¶wiecie.
Z wolna wzi±wszy ¶wiecę, przeszła do izby sypialnej i klękła do pacierzy.
strona 26 poprzednia strona strona 28 kolejna strona
poker |