poker

strona 119
strona 129
strona 139
strona 149
strona 159
strona 169
strona 179
strona 189
strona 199


poker

czytasz strone nr 348


– Jak to?! Co się stało? Jakim sposobem
uciekł?
– W hełmie i w opończy pana 'komendanta; żołnierze go nie poznali, noc była ciemna.
– Gdzie mój koń? – krzyknął Kowalski.
– Nie ma konia. Ów szlachcic właśnie na nim uciekł.
poker texas holdem – Na moim koniu?
– Tak jest!
Kowalski wziął się za głowę.
– Jezusie Nazareński! Królu żydowski!..
Po chwili krzyknął:
– Dawajcie tego psiawiarę, tego takiego syna, który mu konia podał!
– Panie komendancie! Żołnierz nic poker nie winien. Noc była ciemna, choć w pysk daj, a on zdjął
waszej mości hełm i opończę. Przejeżdżał tuż koło mnie i jam nie poznał. Żeby wasza mość nie
była siadała na wóz, nie mógłby on tego dokazać.
– Bijże mnie! bijże mnie! – wołał gratis poker nieszczęśliwy oficer.
– Co czynić, wasza mość?
– Bij go! łapaj!
– To się na nic nie zdało. On na koniu waszej mości, a to najlepszy koń. Nasze zdrożone okrutnie,
on zaś o pierwszych kurach umknął. Nie zgonim!
– Szukaj wiatru party poker w polu! – rzekł Stankiewicz.
Kowalski zwrócił się ku więźniom z wściekłością.
– Waszmośćiowie pomogliście mu do ucieczki! Ja waściom!...
Tu złożył olbrzymie pięści i począł zbliżać się ku nim.
Wtem Mirski rzekł groźnie:
– Nie party poker krzycz waść i bacz, że do starszych od siebie mówisz!
Pan Roch drgnął i mimo woli wyprostował się, bo rzeczywiście jego powaga wobec takiego
Mirskiego była żadna i wszyscy owi jeńcy przenosili go o głowę godnością i znaczeniem.
Stankiewicz dodał:
– Gdzie aspanu kazali nas wieźć, to wieź, ale głosu nie podnoś, bo jutro możesz iść pod komendę
każdego z nas.

strona 347 poprzednia strona
strona 349 kolejna strona

poker