pokerczytasz strone nr 399
Książka którą czytasz poniżej jest zamieszczona przez serwis Bambapoker.pl. Życzymy miłej lektury.
Miał oto jakoby złudzenie, że zajeżdża do narzeczonej, która przyjmie go z błyszczącymi od radości
oczyma i rumieńcami na jagodach.
I złudzenie rozwiało się. Zaledwie go ujrzała, pierzchła jak na widok złego ducha, natomiast
wyszedł poker texas holdem naprzeciw pan miecznik, z twarzą niespokojną i chmurną zarazem.
Kmicic pokłonił mu się i rzekł:
Dawno chciałem waszmości dobrodziejowi złożyć służby powinne, ale wcześniej w tych niespokojnych
czasach nie mogłem, chociaż pewnie na poker texas hold em chęci mi nie brakło.
Wielcem waszmości wdzięczny i proszę do komnat odpowiedział pan miecznik gładząc
czuba na głowie, co zwykł był czynić, gdy był zmieszany lub siebie niepewien.
I usunął się ode drzwi, ażeby gościa puścić naprzód.
poker texas hold em Kmicic zaś przez chwilę nie chciał wejść pierwszy, i kłaniali się sobie wzajem w progu; wreszcie
pan Andrzej wziął krok przed miecznikiem i po chwili znaleźli się w komnacie.
Zastali tam dwóch szlachty: jeden, człek w sile wieku, był pan poker Dowgird z Plemborga, bliski sąsiad
Billewiczów, drugi pan Chudzyński, dzierżawca z Ejragoły. Kmicic zauważył, że ledwie
usłyszeli jego nazwisko, gdy twarze im się zmieniły i najeżyli się obaj jako brytany na widok wilka;
on zaś spojrzał poker texas holdem na nich wyzywająco, po czym postanowił sobie udawać, że ich nie widzi.
Nastało kłopotliwe milczenie.
Pan Andrzej poczynał się niecierpliwić i wąsy gryzł, goście spoglądali wciąż na niego spode łba,
a pan miecznik czub gładził.
Napijesz się waszmość z nami szklaneczkę ubogiego, szlacheckiego miodu rzekł wreszcie,
ukazując na gąsiorek i szklanki.
strona 398 poprzednia strona strona 400 kolejna strona
poker |