pokerczytasz strone nr 400
Proszę! Proszę!...
Napiję się z waszmość panem! rzekł dość szorstko Kmicic.
Pan Dowgird i Chudzyński poczęli sapać biorąc odpowiedź za pogardę dla siebie, ale nie chcieli
w przyjacielskim domu kłótni zaraz od początku poker texas holdem za czynać i to jeszcze z zawadiaką mającym
straszną stawę na całej Żmudzi. Jednakże jątrzyło ich to lekceważenie.
Tymczasem pan miecznik zaklaskał w dłonie na pachołka i kazał mu podać czwartą szklenicę,
następnie nalał poker ją, podniósł swoją do ust i rzekł:
W ręce waszmości... Rad waćpana widzę w domu moim.
Rad bym szczerze, by tak było!
Gość gościem... odrzekł sentencjonalnie pan miecznik.
Po chwili, poczuwając się widocznie jako texas holdem gospodarz do obowiązku podtrzymania rozmowy,
spytał:
A co słychać w Kiejdanach? Jakże zdrowie pana hetmana?
Nietęgie, panie mieczniku dobrodzieju odpo wiedział Kmicic i w tych niespokojnych
czasach nie może party poker inaczej być... Siła zmartwień i zgryzot ma książę.
A wierzym! rzekł pan Chudzyński.
Kmicic popatrzył na niego przez chwilę, po czym zwrócił się znów do miecznika i tak dalej
mówił:
Książę, mając auxilia przyrzeczone poker od najjaśniejszego króla szwedzkiego, spodziewał się nie
mieszkając na nieprzyjaciela pod Wilno ruszyć i popioły tamtejsze jeszcze nie ostygłe pomścić.
Toż waszmości musi być wiadomo, że dziś Wilna w Wilnie trzeba szukać, bo się siedemnaście dni
paliło. Powiadają, że wśród gruzów jeno jamy piwnic czernieją, z których ciągle się jeszcze dymi.
strona 399 poprzednia strona strona 401 kolejna strona poker |