poker

strona 1601
strona 1611
strona 1621
strona 1631
strona 1641
strona 1651
strona 1661
strona 1671
strona 1681


poker

czytasz strone nr 400


– Proszę! Proszę!...
– Napiję się z waszmość panem! – rzekł dość szorstko Kmicic.
Pan Dowgird i Chudzyński poczęli sapać biorąc odpowiedź za pogardę dla siebie, ale nie chcieli
w przyjacielskim domu kłótni zaraz od początku poker texas holdem za– czynać i to jeszcze z zawadiaką mającym
straszną stawę na całej Żmudzi. Jednakże jątrzyło ich to lekceważenie.
Tymczasem pan miecznik zaklaskał w dłonie na pachołka i kazał mu podać czwartą szklenicę,
następnie nalał poker ją, podniósł swoją do ust i rzekł:
– W ręce waszmości... Rad waćpana widzę w domu moim.
– Rad bym szczerze, by tak było!
– Gość gościem... – odrzekł sentencjonalnie pan miecznik.
Po chwili, poczuwając się widocznie jako texas holdem gospodarz do obowiązku podtrzymania rozmowy,
spytał:
– A co słychać w Kiejdanach? Jakże zdrowie pana hetmana?
– Nietęgie, panie mieczniku dobrodzieju – odpo– wiedział Kmicic – i w tych niespokojnych
czasach nie może party poker inaczej być... Siła zmartwień i zgryzot ma książę.
– A wierzym! – rzekł pan Chudzyński.
Kmicic popatrzył na niego przez chwilę, po czym zwrócił się znów do miecznika i tak dalej
mówił:
– Książę, mając auxilia przyrzeczone poker od najjaśniejszego króla szwedzkiego, spodziewał się nie
mieszkając na nieprzyjaciela pod Wilno ruszyć i popioły tamtejsze jeszcze nie ostygłe pomścić.
Toż waszmości musi być wiadomo, że dziś Wilna w Wilnie trzeba szukać, bo się siedemnaście dni
paliło. Powiadają, że wśród gruzów jeno jamy piwnic czernieją, z których ciągle się jeszcze dymi.

strona 399 poprzednia strona
strona 401 kolejna strona

poker