poker

strona 43
strona 53
strona 63
strona 73
strona 83
strona 93
strona 103
strona 113
strona 123


poker

czytasz strone nr 56


Oleńce stało się zaraz nieco lżej na duszy.
„Może to Pan Bóg jeszcze odmieni! – pomy¶lała sobie. – A może to i nie tak Ľle było, jak opiekunowie
mówili... Obaczym!”
I po chwili przeszła do czeladnej siedzieć odwiecznym obyczajem poker billewiczowskim ze służb±,
prz±dek' pilnować, pie¶ni pobożne ¶piewać.
Po dwóch godzinach wszedł zmarznięty Kostek.
– Znikis jest w sieni! – rzekł. – Pana nie masz jeszcze w Lubiczu.
Panna zerwała się żywo. Włódarz w sieni poker texas hold em schylił się jej do nóg.
– A jak tobie zdrowie, jasna dziedziczko?... Bóg daj najlepsze! T! Przeszli do izby stołowej;
Znikis stan±ł przy drzwiach.
– Co u was słychać? – pytała panienka. Chłop kiwn±ł ręk±.
– At! pana nie zasady pokera ma...
– To wiem, że jest w Upicie. Ale w domu co się dzieje?
– At!...
– Słuchaj, Znikis, mów ¶miele, włos ci z głowy nie spadnie. Mówi±, że pan dobry, jeno kompania
swawolniki?
– Żeby to, jasna panieńka, swawolniki!
titan poker – Mów szczerze.
– Kiedy, panieńka, mnie nie wolno... ja się boja... Mnie zakazali.
– Kto zakazał?
– Pan...
– Tak?! – rzekła panna.
Nastała chwila milczenia. Ona chodziła spiesznie po pokoju, ze ¶ci¶niętymi ustami i namarszczon±
poker texas hold em brwi±, on ¶ledził za ni± oczyma.
Nagle stanęła przed nim.
– Czyj ty jeste¶?
– A billewiczowski. Jać z Wodoktów, nie z Lubicza.
– Nie wrócisz więcej do Lubicza... tu zostaniesz. Teraz rozkazuję ci gadać wszystko, co wiesz!
Chłop, jak stał w progu, tak rzucił się na kolana.
– Panieńka jasna, ja tam nie kcę wracać, tam s±dny dzień!.

strona 55 poprzednia strona
strona 57 kolejna strona

poker