pokerczytasz strone nr 625
Zerwał się i wpadł do kwatery Skrzetuskiego.
Janie, ratuj! teraz pora!
Co się stało? pytał Skrzetuski.
Radziwiłł idzie! Na twoją głowę wszystko zdaję, bo o tobie książę Jeremi mówił, żeś wódz
urodzony. Ja sam będę doglądał, bamba poker ale ty radź i prowadź!
To nie może być Radziwiłł rzekł Skrzetuski. Skądże wojsko nadciąga?
Od Wołkowyska. Mówią, że ogarnęli Wołodyjowskiego i tamten drugi podjazd, który niedawno
posłałem.
Wołodyjowski dałby się ogarnąć? poker To ojciec jego nie znasz. On to sam wraca, nikt inny.
Kiedy mówią, że potęga okrutna.
Chwała Bogu! to, widać, pan Sapieha nadciągnął.
Na Boga! co mówisz? przecieby dali znać. Lipnicki pojechał naprzeciw...
Właśnie to dowód, zasady pokera że nie Radziwiłł idzie. Poznali kto, przyłączyli się i razem wracają.
Chodźmy! chodźmy!
Zaraz to mówiłem! zakrzyknął Zagłoba. Wszyscy się stropili, a ja pomyślałem: nie może
być! Zaraz to pomyślałem! Chodźmy! żywo, Janie! żywo! poker online A tamci się skonfundowali... ha!
Obaj wyszli spiesznie i wstąpiwszy na wały, na których już wojska tkwiły, poczęli iść w podłuż;
ale twarz Zagłoby była promienna, przystawał co chwila i wołał, ażeby go wszyscy słyszeli:
Mości panowie! gratis poker gości mamy! serca mi nie tracić! Jeśli to Radziwiłł, to ja mu drogę na powrót
do Kiejdan pokażę!
Pokażemy mu! krzyczało wojsko.
Stosy na wałach rozpalić! Nie będziem się chowali, niech was widzą, gotowiśmy! Stosy
rozpalić!
Wnet naniesiono drew i w kwadrans później zapłonął cały obóz, aż niebo zaczerwieniło się
jakoby od zorzy.
strona 624 poprzednia strona strona 626 kolejna strona poker |