poker

strona 499
strona 509
strona 519
strona 529
strona 539
strona 549
strona 559
strona 569
strona 579


poker

czytasz strone nr 625


Zerwał się i wpadł do kwatery Skrzetuskiego.
– Janie, ratuj! teraz pora!
– Co się stało? – pytał Skrzetuski.
– Radziwiłł idzie! Na twoją głowę wszystko zdaję, bo o tobie książę Jeremi mówił, żeś wódz
urodzony. Ja sam będę doglądał, bamba poker ale ty radź i prowadź!
– To nie może być Radziwiłł – rzekł Skrzetuski. – Skądże wojsko nadciąga?
– Od Wołkowyska. Mówią, że ogarnęli Wołodyjowskiego i tamten drugi podjazd, który niedawno
posłałem.
– Wołodyjowski dałby się ogarnąć? poker To ojciec jego nie znasz. On to sam wraca, nikt inny.
– Kiedy mówią, że potęga okrutna.
– Chwała Bogu! to, widać, pan Sapieha nadciągnął.
– Na Boga! co mówisz? przecieby dali znać. Lipnicki pojechał naprzeciw...
– Właśnie to dowód, zasady pokera że nie Radziwiłł idzie. Poznali kto, przyłączyli się i razem wracają.
Chodźmy! chodźmy!
– Zaraz to mówiłem! – zakrzyknął Zagłoba. – Wszyscy się stropili, a ja pomyślałem: nie może
być! Zaraz to pomyślałem! Chodźmy! żywo, Janie! żywo! poker online A tamci się skonfundowali... ha!
Obaj wyszli spiesznie i wstąpiwszy na wały, na których już wojska tkwiły, poczęli iść w podłuż;
ale twarz Zagłoby była promienna, przystawał co chwila i wołał, ażeby go wszyscy słyszeli:
– Mości panowie! gratis poker gości mamy! serca mi nie tracić! Jeśli to Radziwiłł, to ja mu drogę na powrót
do Kiejdan pokażę!
– Pokażemy mu! – krzyczało wojsko.
– Stosy na wałach rozpalić! Nie będziem się chowali, niech was widzą, gotowiśmy! Stosy
rozpalić!
Wnet naniesiono drew i w kwadrans później zapłonął cały obóz, aż niebo zaczerwieniło się
jakoby od zorzy.

strona 624 poprzednia strona
strona 626 kolejna strona

poker