pokerczytasz strone nr 746
¯ó³te
p³omyki ¶wiec chwia³y siê na wietrze, a oni szli i ¶piewali zatopieni ca³kiem w Bogu, jakoby
niczego wiêcej na tym ¶wiecie niepamiêtni. Za nimi widzia³e¶ podgolone g³owy szlacheckie,
zap³akane oblicza niewiast, ale spokojne pod ³zami, wiar± i ufno¶ci± natchniête. Szli i ch³opi poker texas holdem w
sukmanach, d³ugow³osi, do pierwszych chrze¶cijan podobni; ma³e dzieci, dziewczêta i ch³opcy,
zmieszani w t³umie ³±czyli swe anielskie cienkie g³osiki z ogólnym chora³em. I Bóg s³ucha³ tej
pie¶ni, tego wylania serc, tego uciekania siê spod ucisków ziemskich pod jedyn± ochronê skrzyde³
poker bo¿ych. Wiatr ucich³, uspokoi³o siê powietrze, niebo wyb³êkitnia³o, a s³oñce jesienne rozla³o
³agodne, bladoz³ote, lecz ciep³e jeszcze ¶wiat³o na ziemiê.
Orszak obszed³ raz mury, lecz nie wraca³, nie rozprasza³ siê – szed³ dalej. Blaski od monstrancji
pada³y na twarz przeora, i ta celeb poker twarz wydawa³a siê od nich jakoby z³ota tak¿e i promienista.
Ksi±dz Kordecki oczy trzyma³ przymkniête, a na ustach mia³ nieziemski prawie u¶miech
szczê¶cia, s³odyczy, upojenia; dusz± by³ w niebie, w jasno¶ciach, w odwiecznym weselu, w niezm±conym
spokoju. Lecz jak gdyby stamt±d odbiera³ poker rozkazy, aby nie zapomnia³ o tym ziemskim
ko¶ciele, o ludziach i o twierdzy, i o tej godzinie, która mia³a nadej¶æ, chwilami zatrzymywa³
siê, otwiera³ oczy, wznosi³ monstrancjê i b³ogos³awi³.
Wiêc b³ogos³awi³ lud, wojsko, chor±gwie kwitn±ce jak kwiaty, a migotliwe jak têcza; potem
poker texas holdem b³ogos³awi³ mury i wzgórze na okolice patrz±ce, potem b³ogos³awi³ dzia³a mniejsze i wiêksze,
kule o³owiane, ¿elazne, naczynia z prochem, dylowania przy armatach, stosy srogich narzêdzi do
odparcia szturmu s³u¿±cych; potem b³ogos³awi³ wioskom na daleko¶ciach le¿±cym i b³ogos³awi³
pó³nocy, po³udniu, wschodowi i zachodowi, jak gdyby chcia³ na ca³± okolicê, na ca³± tê ziemiê
moc bo¿± rozci±gn±æ.
strona 745 poprzednia strona strona 747 kolejna strona poker |