poker

strona 841
strona 851
strona 861
strona 871
strona 881
strona 891
strona 901
strona 911
strona 921


poker

czytasz strone nr 756


Obecni zdrętwieli, widząc ten nadludzkiej odwagi uczynek,
i przez czas jakiś nikt słowa nie śmiał przemówić; na koniec Czarniecki zakrzyknął:
– Szalony człecze! Toż gdyby pękło, na proch by cię zmieniło!
A pan Andrzej rozśmiał się tak szczerze, że poker texas holdem aż błysnął zębami jak wilk:
– Albo to nam prochów nie trzeba? Nabilibyście mną armatę i jeszcze bym po śmierci napsuł
Szwedów!
– Niechże cię kule biją! Gdzie u ciebie bojaźń mieszka?
Młody mniszek złożył ręce i poglądał z niemym uwielbieniem na gratis poker Kmicica. Lecz widział jego
czyn i ksiądz Kordecki, który właśnie zbliżał się w tę stronę. Ten nadszedł, wziął pana Andrzeja
obu rękoma za głowę, następnie położył na niej znak krzyża.
– Tacy jak ty nie poddadzą Jasnej Góry! – rzekł – aleć zakazuję poker texas holdem żywot potrzebny narażać. Już
strzały cichną i nieprzyjaciel schodzi z pola; weźże tę kulę, wysyp z niej proch i ponieś ją Najświętszej
Pannie do kaplicy. Milszy jej będzie ten podarek niźli te perły i jasne kamuszki, któreś
jej podarował!
– Ojcze! poker – odrzekł rozrzewniony Kmicic – co tam wielkiego!... Ja bym dla Najświętszej Panny...
Ot! słów w gębie nie staje!... Ja bym na męki, na śmierć. Ja bym nie wiem co był gotów
uczynić, byle jej służyć...
I łzy błysły w oczach pana Andrzeja, a ksiądz Kordecki poker rzekł:
– Chodźże do niej i z tymi łzami, póki nie obeschną. Łaska jej spłynie na ciebie, uspokoi cię,
pocieszy, sławą i czcią przyozdobi!
To rzekłszy wziął go pod ramię i poprowadził do kościoła, pan Czarniecki zaś spoglądał za
nimi czas jakiś, wreszcie rzekł:
– Siła widziałem w życiu odważnych kawalerów, którzy za nic sobie pericula ważyli, ale ten
Litwin to chyba d.

strona 755 poprzednia strona
strona 757 kolejna strona

poker