pokerczytasz strone nr 81
Książka którą czytasz poniżej jest zamieszczona przez serwis Bambapoker.pl. Życzymy miłej lektury.
Tętent leciał przed nimi i za nimi; z koni zaczęła para buchać i dopiero gdy śniegiem pokryte dachy
lubickie ukazały się na zawrocie, zwolnili biegu.
Kołowrot zastali otwarty szeroko. Kmicica zdziwiło, że gdy podwórzec zaroił się poker texas holdem ludźmi i końmi,
nikt nie wyszedł zobaczyć ani spytać, co są za jedni. Spodziewał się zastać okna błyszczące od
świateł, usłyszeć głos Uhlikowego czekanika, skrzypków albo wesołe okrzyki biesiady; tymczasem
w dwóch tylko oknach izby poker texas hold em jadalnej migotało niepewne światełko, zresztą było ciemno, cicho, głucho.
Wachmistrz Soroka zeskoczył pierwszy z konia, by podtrzymać strzemię rotmistrzowi.
Iść spać! rzekł Kmicic. Kto się zmieści w czeladnej, niech śpi w czeladnej, bambapoker a inni w stajniach.
Konie wstawić do obór, stodół i przynieść im siana z odryny.
Słucham! odpowiedział wachmistrz.
Kmicic zlazł z konia. Drzwi od sieni były otwarte na rozcież, a sień wyziębiona.
Hej tam! jest tam kto? wołał poker Kmicic.
Nikt się nie ozwał.
Hej tam! powtórzył głośniej.
Milczenie.
Popili się... mruknął pan Andrzej.
I ogarnęła go taka wściekłość, że począł zębami zgrzytać. Jadąc wstrząsał się z gniewu na myśl,
że zastanie pijatykę poker online i rozpustę, teraz ta cisza drażniła go jeszcze bardziej.
Wszedł do izby jadalnej. Na ogromnym stole palił się kaganek łojowy czerwonym, dymiącym
światłem. Pęd powietrza, które wpadło z sieni, chwiał płomieniem tak, iż przez chwilę nie mógł
pan Andrzej nic dojrzeć. Dopiero gdy migotanie uspokoiło się, dojrzał szereg postaci leżących
równo pod ścianą.
strona 80 poprzednia strona strona 82 kolejna strona
poker |