poker

strona 784
strona 794
strona 804
strona 814
strona 824
strona 834
strona 844
strona 854
strona 864


poker

czytasz strone nr 82



Książka którą czytasz poniżej jest zamieszczona przez serwis Bambapoker.pl. Życzymy miłej lektury.
– Popili się na umor czy co? – mruknął niespokojnie.
Następnie zbliżył się niecierpliwie do pierwszej postaci z brzegu. Twarzy jej nie mógł widzieć,
bo była pogrążona w cieniu, ale po białym skórzanym pasie i po białej pochwie poker na czekanik poznał
pana Uhlika i począł go trącać bez ceremonii nogą.
– Wstawajcie, tacy synowie! wstawajcie!...
Ale pan Uhlik leżał nieruchomy, z rękoma opadłymi bezwładnie po bokach ciała, a za nim leżeli
inni; żaden titan poker nie ziewnął, nie drgnął, nie przebudził się, nie mruknął. W tejże chwili pan Kmicic spostrzegł,
że wszyscy leżą na wznak, w jednakowej pozycji, i jakieś straszne przeczucie chwyciło go
za serce.
Poskoczywszy do stołu porwał titan poker drżącą ręką kaganek i przysunął go ku twarzom leżących.
Włosy powstały mu na głowie, tak straszny widok uderzył jego oczy... Uhlika wyłącznie mógł
poznać po białym pasie, bo twarz i głowa przedstawiały jedną bezkształtną masę, poker krwawą, ohydną,
bez oczu, nosa i ust – tylko wąsy ogromne sterczały z tej okropnej kałuży. Pan Kmicic świecił dalej...
Drugi z kolei leżał Zend z wyszczerzonymi zębami i wyszłymi na wierzch oczyma, w których
zeszkliło się zasady pokera przedśmiertne przerażenie. Trzeci z kolei, Ranicki, oczy miał przymknięte, a po całej
twarzy cętki białe, krwawe i ciemne. Pan Kmicic świecił dalej... Czwarty leżał pan Kokosiński,
najmilszy Kmicicowi ze wszystkich towarzyszów, bo dawny sąsiad bliski. Ten zdawał się spać
spokojnie, jeno z boku, w szyi, widać mu było dużą ranę, zapewne sztychem zadaną.

strona 81 poprzednia strona
strona 83 kolejna strona

poker