pokerczytasz strone nr 827
Po skończonym nabożeństwie
wypadli wszyscy na mury i dachy. Poprzednie szturmy wydały się tylko niewinną
igraszką przy tym straszliwym rozpasaniu się ognia i żelaza.
Mniejsze działa grzmiały do wtóru burzącym. Leciały olbrzymie poker texas holdem faskule, granaty, pęki szmat
przesyconych smołą, pochodnie, sznury ogniste. Dwudziestosześciofuntowe pociski odrywały
blanki murów, uderzały w ściany, jedne grzęzły w nich, drugie wybijały dziury olbrzymie odrywając
tynk, glinowanie reguły pokera i cegły. Mury otaczające klasztor poczęły się tu i owdzie rysować i rozszczepiać,
a bite ciągle, bite bez przestanku coraz nowymi pociskami groziły ruiną. Budynki
klasztorne zasypywano ogniem.
Grający na wieży czuli chwianie się poker texas holdem jej. Kościół dygotał od ustawicznych wstrząśnień; w niektórych
ołtarzach świece wypadły z lichtarzy.
Woda wylewana w niezmiernych ilościach na wszczynające się pożary, na rozpłomienione
pochodnie, sznury i kule ogniste utworzyła poker texas hold em w połączeniu się z dymem i kurzawą kłęby pary tak
gęste, że świata spoza nich nie było widać. Poczęły się szkody w budynkach i na murach.
Okrzyk gore! rozlegał się coraz częściej wśród huku wystrzałów i świstu kul. Przy północnej
texas holdem baszcie zgruchotano dwa koła u armaty, jedno działo uszkodzone zamilkło. Jedna kula ognista
wpadłszy do stajen zabiła trzy konie i wszczęła pożar. Nie tylko kule, ale złamki granatów padały
tak gęsto jak deszcz, na dachy, na baszty i mury.
Po krótkiej chwili ozwały się jęki rannych. Szczególnym trafem poległo trzech młodzieniaszków,
Janów.
strona 826 poprzednia strona strona 828 kolejna strona poker |