poker

strona 670
strona 680
strona 690
strona 700
strona 710
strona 720
strona 730
strona 740
strona 750


poker

czytasz strone nr 827


Po skończonym nabożeństwie
wypadli wszyscy na mury i dachy. Poprzednie szturmy wydały się tylko niewinną
igraszką przy tym straszliwym rozpasaniu się ognia i żelaza.
Mniejsze działa grzmiały do wtóru burzącym. Leciały olbrzymie poker texas holdem faskule, granaty, pęki szmat
przesyconych smołą, pochodnie, sznury ogniste. Dwudziestosześciofuntowe pociski odrywały
blanki murów, uderzały w ściany, jedne grzęzły w nich, drugie wybijały dziury olbrzymie odrywając
tynk, glinowanie reguły pokera i cegły. Mury otaczające klasztor poczęły się tu i owdzie rysować i rozszczepiać,
a bite ciągle, bite bez przestanku coraz nowymi pociskami groziły ruiną. Budynki
klasztorne zasypywano ogniem.
Grający na wieży czuli chwianie się poker texas holdem jej. Kościół dygotał od ustawicznych wstrząśnień; w niektórych
ołtarzach świece wypadły z lichtarzy.
Woda wylewana w niezmiernych ilościach na wszczynające się pożary, na rozpłomienione
pochodnie, sznury i kule ogniste utworzyła poker texas hold em w połączeniu się z dymem i kurzawą kłęby pary tak
gęste, że świata spoza nich nie było widać. Poczęły się szkody w budynkach i na murach.
Okrzyk „gore!” rozlegał się coraz częściej wśród huku wystrzałów i świstu kul. Przy północnej
texas holdem baszcie zgruchotano dwa koła u armaty, jedno działo uszkodzone zamilkło. Jedna kula ognista
wpadłszy do stajen zabiła trzy konie i wszczęła pożar. Nie tylko kule, ale złamki granatów padały
tak gęsto jak deszcz, na dachy, na baszty i mury.
Po krótkiej chwili ozwały się jęki rannych. Szczególnym trafem poległo trzech młodzieniaszków,
Janów.

strona 826 poprzednia strona
strona 828 kolejna strona

poker