poker

strona 1164
strona 1174
strona 1184
strona 1194
strona 1204
strona 1214
strona 1224
strona 1234
strona 1244


poker

czytasz strone nr 996


.. Ufaj w
miłosierdzie boże!
Kmicic uśmiechnął się już przez łzy.
– Jeszcze też – rzekł – da Bóg do sił wrócić, to się i z niejednego Szweda duszę wyłusknie, a
przez to nie tylko w niebie będzie zasługa, ale się i ziemską reputację reguły pokera poprawi.
– Bądź dobrej myśli i o sławę doczesną się wcale nie turbuj. Ja w tym, by cię nie ominęło, co
należy. Przyjdą spokojniejsze czasy, sam będę zasługi twe promulgował, które już są niemałe, a
pewno będą jeszcze większe. I na sejmie, bambapoker da Bóg, ową materię każę poruszyć, a tak do czci powrócon
być musisz.
– Bo to, mój miłościwy panie i ojcze, niech się jeno uspokoi trochę albo i przedtem jeszcze,
sądy mnie będą szarpały, od czego mnie i powaga waszej królewskiej mości bamba poker osłonić nie zdoła.
Ale już mniejsza z tym!... Nie dam się, dopóki pary w nozdrzach, a szabli w garści... Jeno mi o tę
dziewkę chodzi. Oleńka jej na imię, miłościwy panie! Oj, siła czasu się jej nie widziało! Oj, siła
przecierpiało się reguły pokera bez niej i przez nią, a choć człek sobie czasem chce ją wybić z serca i z afektem
jako z niedźwiedziem się boryka, na nic to, bo, taki syn, nie puszcza!
Jan Kazimierz rozśmiał się wesoło i dobrotliwie.
– Cóż ja ci na to, nieboże, poradzę?
poker – Któż poradzi, jeśli nie wasza królewska mość?! Zabita to regalistka z tej dziewki i nigdy mi
ona moich kiejdańskich uczynków nie daruje, chybabyś wasza królewska mość sam instancję
wniósł za mną i dał mi świadectwo, jakom się odmienił i do służby majestatu i ojczyzny powrócił,
nie przymuszon, chlebami żadnymi nie skaptowan, ale z własnej woli i skruchy.

strona 995 poprzednia strona
strona 997 kolejna strona

poker